Serwis Informacyjny Miejscowości Gać
k. Oławy - gac.ovh.org
Copyright (C) 2005-2008 Błażej Zając
Aktualności 24.03.2007
Wywiad z Anną Kalinowską z domu Cichoń
-
Redakcja naszej strony chciałaby zadać Pani kilka pytań jako byłej
mieszkance naszej wsi. Kiedy i jak długo mieszkała Pani w naszej
miejscowości?Anna Kalinowska: W Gać mieszkałam od 1972 do 1977, przez pięć lat.
- Jakie wspomnienia łączą Panią z naszą miejscowością?
A. Kalinowska: Wyjazdy do opery, kina, wesołego miasteczka, różne wycieczki, kolonie. Gdy mieszkałam w Gać, byliśmy taką zgraną czwórką, zawsze chodziliśmy razem na spacery, do szkoły, po lekcjach. Pamiętam, z panem Kułakowskim uczyliśmy się wywoływać zdjęcia, ten pan to była taka złota rączka, wszystko potrafił, ma zdolności malarskie i wiele innych. Po lekcjach odwiedzaliśmy panią Czyżycką z ruskiego, mieszkała w szkole, panią Kubicz w Oławie gdy urodziło jej się dziecko. Byliśmy zgraną paczką. Pamiętam na lekcji wychowawca zawsze nam mówił po imieniu, a wtedy coś nie usłyszałam i on mówi: "proszę cicho czytać", a ja usłyszałam: "Cichoń czytaj", to moje nazwisko i zaczęłam czytać głośno. Klasa w śmiech, a ja nie wiedziałam o co chodzi, myślałam, że się pomyliłam w czytaniu. Pana Kułakowskiego bardzo lubiałam, jego żonę też, zawsze jak ją pamiętam wciąż miała uśmiech na twarzy. Często się pytałam o nich koleżanki z Oławy. Pani Cieśla też mnie uczyła trochę, zawsze mówiła każdemu po nazwisku: "Zającówna", "Cichoniówna". Byłam na dwóch weselach, gdy już stamtąd wyjechałam, u Berezy i Zygmunt. W Psarach mam chrześnika żonatego i chrześnicę w Oławie. Miałam 13 lat, gdy byłam chrzestną. Ksiądz zgodził się, bo mnie znał, nie pamiętam nazwiska, jego pseudo to "Siemion".
- Jakie wydarzenie szczególnie utkwiło Pani w pamięci z tych lat, w których mieszkała Pani w naszej wsi?
A. Kalinowska: Utkwiła mi w pamięci wizyta w Gać w kościele pana Gajowniczka z Brzegu, który opowiadał, jak został ocalony przed śmiercią w obozie przez ojca Maksymiliana Kolbe. Do dziś dnia widzę jego twarz.
- Teraz po latach odwiedza Pani nieraz naszą miejscowość?
A. Kalinowska: Jeśli jest okazja, to bardzo chętnie. Przedtem mieszkały moje koleżanki, więc kiedy tylko byłam u krewnych w Oławie lub Psarach, to przy okazji odwiedzałam znajomych w Gać. A ostatnie lata to jedynie przejeżdżałam przez Gać.
- Jakie osoby szczególnie Pani pamięta do dzisiejszego dnia?
A. Kalinowska: Dużo osób pamiętam, szczególnie wspominam Bożenę Berezę, przyjaciółkę Stasię Zygmunt, obecne mieszkanki Oławy, świętej pamięci bratową Małgosię Zając. Często mam na myśli swoich byłych nauczycieli, których nazwiska do dziś dnia pamiętam i mile o nich wspominam, swoich sąsiadów.
- Jakie wspomnienia związane ze Szkołą Podstawową w Gaci teraz po 30 latach przychodzą Pani na myśl jako byłej uczennicy i absolwentce tej szkoły?
A. Kalinowska: Wspomnienia związane ze szkołą: zbiórki ZHP, gazetki szkolne, różne prace społeczne, oszczędzanie w SKO, za największą sumę otrzymywałam nagrodę. Wycieczki, bardzo lubiałam język polski, język rosyjski, a najbardziej plastykę.
- Czy trudno było Pani rozstać się z tą wioską?
A. Kalinowska: Bardzo przeżywałam rozstanie z przyjaciółmi, gdyż nigdy nie przypuszczałam, że tak nagle muszę wyjechać do innej rodzinnej wioski w województwo łódzkie, tym bardziej, że we Wrocławiu byłam przyjęta do LO. Niestety zrezygnowałam i musiałam wyjechać z rodzicami.
- Jak potoczyło się Pani życie po wyprowadzeniu się stąd i czym zajmuje się Pani obecnie?
A. Kalinowska: Tam zostałam przyjęta do Technikum Rolniczego. Po kilku latach wyjechałam i pracowałam w Sosnowcu w Hucie Buczka. Wyszłam za mąż w 1985, przez trzy lata mieszkałam w Bełchatowie. A obecnie przez 17 lat mieszkam w Bytomiu. Zajmuję się domem. Mam trzy córki: Sylwia - 21 lat, Asia - 19 lat i Magda - 11 lat. Dwie córki studiują. W Bytomiu mieszka mi się dobrze, mam mnóstwo wspaniałych znajomych.
- Czy nadal utrzymuje Pani kontakty z mieszkańcami naszej wsi?
A. Kalinowska: Utrzymuję kontakty z byłymi osobami z Gać, a obecnie mieszkają w Oławie.
- Czego życzyłaby Pani mieszkańcom wsi Gać?
A. Kalinowska: Mieszkańcom wsi życzę przede wszystkim zdrowia, bo to najważniejsze, aby mieli pracę i żyli w zgodzie, wszystkiego najlepszego.
- Dziękujemy za udzielenie wywiadu.
Powrót do wywiadów / Powrót do archiwum wiadomości

